OBECNIE
Pula punktów magii taka jak założył Kset na początku – nie trzeba tego zmieniać ponownie, skoro gracze zdążyli się do tego przyzwyczaić.
PM = 1/10 INT + 1/10 UM + 1/10 MD, do tego 1/10 Wi + ZW u kast klerycznych.
Cena PM to 20 sztuk srebra (0.2 Zł) podczas zakupu, 10 sztuk srebra (0.1 Zł) przy sprzedaży.
MOJE PREFEROWANE ROZWIĄZANIE
Ograniczyć fabularnie handel PM – gildie rzadko skupują i rzadko sprzedają. Magowie mają często własne źródła mocy, czy to miejsca magiczne, czy przedmioty, czy nawet rytuały. Podobnie z mniejszymi stowarzyszeniami – często to właśnie jest przyczyną ich powstawania.
Postulowałbym uczynić PM obiektem pozbawionym faktycznej ceny. Mag potrzebuje energii – prosi kolegę i dostaje nawet na zasadach koleżeńskich. I nie jest to postrzegane jako wielka strata finansowa, bo nie sprzeda ich do gildii, która tylko w skrajnych sytuacjach zainteresowana jest kupnem. Mag potrzebuje mocy – szuka w mieście kto ile jej ma – albo też istnieje osoba która stara się gromadzić i sprzedawać. Ale ceny będą się różniły, a przeważnie będą znacznie niższe od tego co preferuje wszechmocna gildia. O ile byłyby jakiekolwiek monetarne ceny – a nie na przykład przysługi, które z samej ich istoty wycenić trudno
Sam handel nie jest przesadnie częsty – bo też od tego magowie mają swoje własne, mniej lub bardziej formalne stowarzyszenia.
Tak jak według mnie powinno to wyglądać. W kaście klerycznej moc magiczna jest w dużej mierze komunalna, zcentralizowana. Dany klasztor posiada rezerwuar mocy, która wydzielana jest zgodnie z hierarchią, potrzebą i funkcją. Bo też jest to niezły sposób na trzymanie kapłanów blisko, utrzymanie ich w ryzach.
W kaście magicznej, panuje znacznie większy rozgardiasz. Czysta moc jest towarem prestiżowym. Jeśli mam źródło mocy i dzielę się nim w kręgu przyjaciół i znajomych, zyskuję spory respekt i poważanie. Ale też wiem, że inteligentny czarodziej nie jest ode mnie zależny. Przymuszony przez konieczność będzie w stanie znaleźć inne źródła – także takie które nie wymagają wydawania dużych nakładów pieniędzy. Więc nie opłaca mi się mówić „płać mi za to” albo też „obraziłeś mnie, świnio, więcej nie dostaniesz”. Utrata prestiżu jest większa niż potencjalne niezbyt wielkie zresztą zyski.
Wszechmocna gildia jest ostatnią deską ratunku. Kiedy wszystko inne zawiedzie, zawsze można zgłosić się tam i zakupić PM. Płacąc przy tym zresztą jak za zborze.
Takie podejście pozwoliłoby znieść regułę niemożliwości przelewania więcej niż 1/10 puli PM bez ryzyka. Przecież ta reguła istnieje wyłącznie po to, żeby mag nie mógł zarabiać na czystym generowaniu i sprzedaży PM. W tej konwencji trudno by mu było zarabiać w taki sposób. A więc czemu nie pozwolić przelewać magom całości puli do amuletu?
Zamiast ograniczać magom możliwości manipulacji PM proponowałbym raczej utrudnić możliwości składowania. Zbyt duża ilość mocy np.: >1000PM w niewielkim obszarze zaczyna sprawiać problemy. Zaczyna na przykład wchodzić w rezonans z rzucanymi w pobliżu zaklęciami i aurą miejsc – rezonans który w piękny sposób może prowadzić do zniszczenia struktury amuletu – bądź innych nieprzewidzianych konsekwencji. Nie ma tutaj także znaczenie, czy umieszczona jest w jednym czy w pięciu amuletach. Problemem jest koncentracja na obszarze. I jeśli mag wynajmie 5 sług noszących za nim 5 pełnych amuletów w odpowiedniej odległości – czemu nie, niech wynajmuje sobie, jeśli go stać na to. Jeśli chce, niech wynajmuje połowę miasta.
To czyni faktycznie dobre amulety towarem poszukiwanym. Dodatkowo zwiększa znaczenie siedziby maga. „czarodziej na zagrodzie równy wojewodzie” – i tak też być powinno.
Warto byłoby tutaj zmienić nieco sposób ‘eksplozji PM’ – na nieco bardziej losowy. Nie będzie to prosta eksplozja, zadająca stałą ilość obrażeń. Niech będzie to nieprzewidywalny efekt, wcale nie koniecznie raniący. To nie pozwoli magicznym postaciom czynić z amuletów magicznych granatów. Nie ma tak łatwo.
W tym momencie postać może posiadać w swoim amulecie i 500PM. Czemu nie, w końcu? Ma spory zapas, miłe to i gra się fajnie. Ale ani na tym sporym zapasie nie zarobi jakoś strasznie. Ani nie użyje go do wysadzenia budynku w powietrze. Może natomiast podzielić się z towarzyszem, zyskując wdzięczność – w końcu respect, dał mi dziesięć razy więcej mocy niż jest we mnie – a to o czymś to świadczy, prawda?
W tym momencie 500PM w amulecie przestaje być przegięciem!
Ograniczenie przelewania:
Zasada ograniczająca przelewanie puli mocy do amuletu wydaje się nie posiadać logicznego uzasadnienia. W końcu czym różnią się zaklęcia od amuletu? Przecież przy zaklęciach przepływ mocy jest mniej kontrolowany, bardziej chaotyczny i gwałtowny! Rozumując logicznie, większe niebezpieczeństwo istnieje przy rzucaniu zaklęć niż przelewaniu, gdzie można robić to spokojnym, powolnym, dokładnie kontrolowanym strumieniem.
Zdjęcie tego ograniczenia urealnia tylko rozgrywkę.
Miłą fabularną modyfikacją byłoby połączenie poziomu ze zmęczeniem. Czerpię z siebie. Ze swoich sił i swojej krwi. Krew jest dobrą analogią – czerpanie PM z puli mocy porównać można do krwiodawstwa. Niewielka ilość jest niezauważalna, większa powoduje wyczerpanie, jeszcze większa jest silnie szkodliwa powodują utratę przytomności, a jeszcze większa oznacza śmierć.
Tak samo z PM – czerpię je z siebie, ze swojej puli. Pobieram je z krwi, z mięśni z ciała. A to wyczerpuje. Czarodziej który zbliża się do końca puli jest wyczerpany – tak jak można być wyczerpanym po całym dniu jazdy. Przy poziomie zero PM, czarodziej słania się na nogach blady i oblany zimnym potem. Dalsze czerpanie, to wyskrobywanie resztek mocy z komórek, z krwi i kości – to proces równie szkodliwy jak cios nożem. I równie bolesny. Nawet zbliżanie się do limitu puli jest delikatnie powiedziawszy nieprzyjemne – coś co robią tylko desperaci. Bez większych nieprzyjemności dostępna jest tylko połowa puli. Bo kto z własnej nieprzymuszonej woli chciałby podejmować działania sprawiające, że czuje się jak po przebiegnięciu maratonu?
Warto dodać, że zmęczenie wywołane czerpaniem PM jest czymś innym niż zwykłe zmęczenie wynikające z wysiłku fizycznego. Nie działają na to typowe zaklęcia przyrwacające siły. Aby to przyspieszyć trzeba by sięgnąć do zaklęc takich jak regeneracja ciała. (co też ładnie pasuje do systemu. W końcu renegeracja ciała jest zaklęciem potrafiącym odwrócić demoniczne 'wyssanie PM')
Odzyskiwanie PM
W tym momencie jasnym jest w jakich warunkach i z jakich powodów PM są odzyskiwane. Sen regeneruje siły organizmu. Odpoczynek, również. Nawet czas spędzony na normalnych lekkich pracach mogą nieco pomóc.
Medytacja, o ile zostanie wprowadzona działa w tym momencie inaczej niż sen – władająca magią postać wchodzi w typ transu (albo pogrąża się w modlitwie dla kast klerycznech), koncentrującym się na gromadzeniu sił, zbieraniu energii. Nie ma to wiele wspólnego ze świadomym czerpaniem z zewnątrz – mag koncentruje się na sobie samym, niemniej jednak taka koncentracja jest w stanie pomóc.
To podejście odpowiada na wątpliwości związane z medytacją – medytacja w tym kontekście nie jest przegięciem. Ok., magiczna postać odzyskuje trochę mocy – ale co z tego? Traci na tym czas, nie mając z tego żadnych wielkich monetarnych zysków. A więc czemu nie? Nie medytuje ile dusza zapragnie, odzyskując przez godzinę np.: 10% całości puli.
PRAKTYCZNE SPODOBY GENRACJI PM
Opisuję, aby dać pogląd w jaki sposób widzę tworzenie nowych PM w kryształach.
- Czarodzieje poświęcający się temu. Istnienie czarodziei poświęcających się generacji mocy przestaje razić w sytuacji gdy czysta moc przestaje mieć ustaloną cenę. Tacy magowie sporo medytują, poświęcając czas ćwiczeniom rozwijającym ten wewnętrzny rezerwuar. Płacą za to biegłością w manipulacji czystą mocą (obniżone UM), potrafią jednak wygenerować moc niemożliwą dla przeciętnego czarodzieja. Taka droga rozwoju nie jest dla leniwych – wymaga ćwiczeń, czasu i sporego wysiłku. Dodatkowo nie zapewnia wielkiego respektu – ok., tacy ludzie są przydatni w każdej organizacji, ale na tej samej zasadzie na jakiej konie są przydatne do ciągnięcia wozu. Nie poważa się ich zbytnio – niemniej jest to dość dobra droga dla mniej uzdolnionych.
- Miejsc mocy. Których prawdopodobnie jest całkiem sporo. To sposób wykorzystywany najczęściej przez druidów, który są delikatnie powiedziawszy niezbyt skłonni do gromadzenia się w grupy, tworzenia artefaktów czy odprawiania rytuałów. Istnieje spora ilość miejsc pozwalających pobrać kilka-kilkadziesiąt PM. Ewentualnie więcej, jeśli energia gromadziła się przez długi czas.
Warto byłoby zaznaczyć, że większość najlepszych miejsc, tych prawdziwym fontann mocy, zostało dawno zajętych przez kastę czarodziejską i zakony religijne. Druidów jest zbyt niewielu by mogli walczyć z cywilizacją jako taką. Jeśli istnieje znane, potężne miejsce, dość szybko zostaje tam wybudowana siedziba maga, albo klasztor.
- Artefakty – najczęściej duże, statyczne konstrukcje. Na przykład ozdobne odrzwia na krawędzi urwiska prowadzące w pustkę. Albo kilkumetrowej wielkości marmurowy basen z krystalicznie czystą wodą, zabezpieczone przed wiatrem, kurzem i ludzkim wzrokiem, stanowiący zwierciadło w której każdej perfekcyjnie odbijają się gwiazdy.
- Rytuały. Wszelkie pracowicie strzeżone rytuały pozwalające wygenerować pewną ilość mocy. Często odwołujące się do sił spoza tego świata. Często poświęcające przedmiot aby wywołać moc.
Warto tu zaznaczyć niechlubny wkład czarnoksiężników, specjalizujących się w poświęcaniu życia, umysłu i duszy żywych istot dla swoich własnych celów.